W powietrzu czuć już zapach wakacji. Powoli domykane są ostanie szkolne sprawy. Znikają strony podręczników, niczym ziarenka piasku w klepsydrze. Przemęczeni niemal dziesięciomiesięczną nauką, Pierwszaki udały się na rekreacyjną wycieczkę do Lubina. Skoro pierwsza klasa powoli staje się historią, to warto sięgnąć aż do prehistorycznej jej warstwy i pooglądać ogromne stwory, które raczej tej krainy nie zamieszkiwały. Niech się w tej kwestii wypowiedzą naukowcy. Gady spotkały się jednak ze średnim zainteresowaniem uczniów. Za to paw! Wow! Jaka gracja! Ogon rozłożony na całą ścieżkę! Oczu oderwać niepodobna. Potem tłum zachwycił się jeszcze bielikiem – nie mylić z orłem. Wreszcie, na koniec, truchtem do długo oczekiwanej postaci… Jest! Jest! Osioł! Ależ on ma zęby!
Było też trochę grzebania w ziemi i rekreacji na placu zabaw, heroiczna obrona dzieciaków przez wychowawcę przed rozjuszonym ojcem łabędziątek, a na koniec czas na małe co nieco. Dziwne, że tak szybko czas mija na wycieczkach, a tak się dłuży podczas lekcji. Jednak jeszcze do nich zatęsknicie, drodzy – niebawem Drugoklasiści. Dwa miesiące wakacji, to dla Ośmiolatków dłuuuugi czas.
Agata Niewierska